środa, 14 stycznia 2015

Przyjaciele.

Hej
Dzisiaj krótko bo dużo obowiązków. Moje życie sie rozpada. Ciekawe... jasne chodzę do szkoły, uczę się i wg. Ale moje prywatne sprawy się sypią. Zaczynając od uczuć kończąc na logice. Gubię się we własnych myślach. Nie raz nie panuje nad sobą. Jestem jeszcze bardziej wrażliwa niż kiedyś. Boję się że taka mnie znajomi nie akceptują... że znają mnie inną i takiej oczekują. Ale jej, nie umiem pogodzić bycia towarzyską dla Was, a zarazem izolować się dla innych. Nie jestem aniołem, bogiem czy kim tam myślicie... nie potrafię. Ty jesteś blisko... oczekujesz towarzystwa i bycia otwartą. Ty jesteś daleko... dziwisz się co się ze mną dzieje. Nie poznajesz mnie. Masz o to pretensję. Tylko jak możesz ją mieć przecież Ciebie nie olewam kosztem innych. Bo Ciebie nie ma tutaj.. a oni są. Nie znasz mnie... a przynajmniej coraz częściej tak myśle. Nie wiesz co myślę, co robię, gdzie jestem, jak sobie radzę. Nie wiesz że idę do szkoły i zapominam o problemach prywatnych, ale kiedy jestem sama... to myślę. I wcale nie mam radości. Ostatnio słuchałam piosenki G. Andrzejewicz ,, trochę ciepła'' i zapamiętałam słowa,, każdy z nas chciałby mieć trochę ciepła, jest mu źle kiedy już tego nie ma.'' Byłam przerażona jak bardzo prawdziwe to jest. Brakuje mi go, jest mi źle... ale radzę sobie. I to nie jest tak że ja się do Was milę i wg bo potrzebuję ciepła... tę potrzebę chowam głęboko. Bez względu kim dla mnie jesteś.. To nie patrzę przez pryzmat potrzeb. Szanuję bardzo ludzi którzy tak podchodzą do życia i staram się taka być.

Już nie długo ferie! W końcu. To mnie motywuję! Hah żartuję. Po prostu co dziennie znajduję jakiś cel rano. I do niego dążę, nieraz okrężną drogą... żeby na koniec dnia go osiągnąć i mieć satysfakcje. Polecam taką metodę. Otaczam się ludźmi pełnymi energii, sama im ją przekazuję, uśmiecham się i jakoś idę do przodu, mimo mętliku w mojej głowie. Nie wiem co przyniesie mi następny dzień, następna godzina czy minuta. Nie wiem jeszcze co będzie jak skończę pisać, ale staram się tym nie przejmować i  żyć tą chwilą, bo są osoby dla mnie ważniejsze. Takie o których myśl dodaje mi nadziei i wiary.:)

2 komentarze:

  1. Dziwnie trochę, że patrzysz przez pryzmat tego jak postrzegają Cię znajomi. W sensie wiem, że każdy ma poczucie bycia postrzeganym przez innych itd. Ale nie można się zwariować. Ja jestem samotnikiem. Może tego nie widać, ale generalnie nie przepadam za ludżmi i dlatego też często oni nie rozumieją moich zachować. "Dlaczego nie byłęś na imprezie" pytają, "czemu ty się z nami nie spotykasz po zajęciach" itd... Ludzie sami sobie kupują klatki w któych mieszkają, zapominają, że mając klęcząc przed kimś nie można być wolnym. A to jest to co cenię najbardziej - wolność. Czystą, nieskrępowaną wolność. Poczucie tego, że mogę w danej chwili skręcić w prawo, a nie iść z tłumem w lewo. Szary świat zapatrzony w chodnik przed sobą... Pare dni temu jechałem autobusem do domu z zajęć i widziałęm piękny zachód słońca. Tylko ja się mu przypatrywałem, widziałem miny innych ludzi, kiedy stojąc tyłęm do kierunku jazdy patrzyłem się w okno i czułem radość. Mało kto w dzisiejszym świecie dostrzega takie małe rzeczy, codzienne radości, a to przecież właśnie one tworzą nas samych i pozwalają zachowac zdrowe zmysły w chorym świecie... Ehh... Ten mój dryf tematyczny... Sorki :)

    M.P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli dobrze wiem kim jesteś i się nie mylę to miło. :) Zgadzam się w zupełności z Tobą ale nie do końca mnie zrozumiałeś. Nie miałam na myśli naśladowania tłumu. Myślałam o tym że poznają mnie inną a czasem jestem inna. Przejmuje sie tym bo zalezy mi na nich i nie chciałabym ich stracić a zarazem nie rozumiem ich pretensji. Jest taka jedna osoba w moim życiu która nie akceptuje mnie.. Uważa że się zmieniłam i ma pretensje o to. A ja się tym przejmuję bo jest mi bliska i wiem że mogę ją stracić. To nie jest patrzenie przez pryzmat postrzegania przez innych. To jest staranie się o nich, gdyż jeżeli są dla mnie bliscy to zależy mi żeby każdy z nich poczuł się równie ważny i potrzebny. A to jest już trudniejsze. :)
    Pozdrawiam Marta :)

    OdpowiedzUsuń