Hola czytelnicy!
O czym dzisiaj chce pisać? Nie mam szczerze weny ale stwierdziłam, że mogę coś zdziałać. Tak więc tworzę!
Zbliża sie Boże Ciało i mamy wolne w szkole, potem tak jak pisałam od razu 8 na wycieczkę. Gdzie będziecie mogli mnie spotkać?- na helu w Jastarni.
W moim życiu nadeszło trochę, wiosennych zmian. Ścięłam włosy i odnowiłam kolorek na mój kochany brąz. Mam nowych znajomych, rozterki i serki.
Kolejny raz siedzę na informatyce i słucham tych '' praktycznych'' porad. Ahh tak interesujące.
Jak minął Wam dzień Matki? Ja zaprosiłam mamę na lody i dałam jej wisiorek z Kruka. Nie powiem była zachwycona, a Wy co daliście kochanym mamom? W klasie słyszałam pomysły na babeczki z dedykacją, na kwiaty, na Pandorę. Ale tak na prawdę... prezent to tylko rzecz... a chyba liczą się codzienne dobre uczynki, to że jesteśmy, że się ich słuchamy i darzymy je szacunkiem. A niedługo Dzień Ojca! Zaczynamy już myśleć nad prezentem?
Jakie plany na weekend? U mnie nauka i mały event - czego dotyczy, tajemnica.
Dobra koniec .. wiem że tak chrzanie bez sensu bo nie mam weny ( ommmm... weno nawieź mnie!) ( Jak cholernie trudno sie skupić kiedy ktoś Ci chrzani nad głową. -.-) Dobra wena mnie nie chce odwiedzić, po krótkiej pogawędce odeszła, wiec wykorzystam ten post by podziękować i wspominać.
Moi kochani znajomi. dziękuję że jesteście.. tak po tym dniu Matki naszło mnie że wypadałoby Wam też podziękować. Dziękuję, że jesteście, że mnie rozweselacie, że się ze mną śmiejecie, że mnie akceptujecie.
Czytelnicy.. dziękuję, że jesteście, że interesujecie się tym blogiem bo gdyby nie to by on nie istniał. ( Nie miałabym po co pisać) To takie miłe kiedy ludzie do mnie podchodzą i w formie jakiś żartów czy sarkazmu dają do zrozumienia że czytają i czekają na wpisy.
Mamisami sumilami- Jezu mam dzisiaj głupkowaty nastrój i pisze głupoty, ale może to uczyni ten post wyjątkowym. Miałam ostatnio dziwny sen ( muzyczka przenosząca do snu) Siedzę sobie przed szkołą i podchodzi do mnie koleżanka...
-Hej, ostatnio myślałam nad naszym sekretem... musimy go jakos wykorzystać
- No dokładnie ale skąd mamy wiedzieć, że akurat teraz mamy sie przenieść i uratować kogoś?
- Nie mam pojęcia... musimy coś wymyślić - nagle podchodzi gołąb i mówi- Potrzebują Was w 3 wymiarze.... reszta już czeka na miejscu- nagle otwiera się portal a my dostajemy strój i skrzydła ,3 ( niczym W.I.T.C.H)
- Lecimy!- Krzyknęłam i rzuciłam się w portal. Wypadłam na ogromną wojnę. Nicolas Julie Andre i Przem już czekali za mną wpadła Jadie.
-No to co zaczynamy? niech się dzieje- rzucił Nicolas i poleciał na pole walki rzucając w wrogów piorunami. Każdy z Nas miał jakiś dar... Ja miałam Śnieg, Julie- wodę, Jadie- słońce, Przem- Ziemie ( oczywiście mam na myśli błoto. ), Andre- ogień. Kiedy już wybiliśmy wszystkich udaliśmy się na zamek na bal... Poznałam tam przystojnego Mathew. Tańczyliśmy wszyscy do klasycznej muzyki Beethovena i mój sen prysł... Ciekawy nie sądzicie?
Dobra kończę to pierdzielenie o Chopinie. Miłego Dnia! Jak coś się nie uda to myślcie o moim śnie i o mnie jak bardzo nieudana jestem! Może chociaż to Was pocieszy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz