Dobra, wiec piszę!
Wróciłam z Helu ~dokładnie z Jastarni~Wyjeżdżam na Cypr. Tak spakowałam się już, tak też umieram z nudów i gorąca. Wczorajszy dzień mogę podsumować jako nawet udany. Nie licząc tego że po 16 umierałam z bólu głowy ~zapewne wywołanego gorącem w naszych PKP, ale dobre towarzystwo wycieczkowe to rewanż za ból. Tak więc co mogłam wczoraj robić? Poszłam spać. Własnie skończyłam się pakować i chyba czas ruszyć na siłownie. Ale i tak czeka mnie kilka ciężkich godzin samotności przepełnionej jedynie ciężkim powietrzem. Czy ktoś z Was ma pomysł na nudę? Bo mi się kończą. Jak było na wycieczce? Hmmm bardzo fajnie, poznałam wielu ciekawych ludzi, chyba dorosłam do rzucenia swoich nałogów, poznałam lepiej samą siebie, zrozumiałam kilka rzeczy, opaliłam się i co najważniejsze grałam w karty!!! <3 tak, dokładnie. Codziennie wieczorem graliśmy sobie naszą skromną grupą w OSZUSTA. Po 4 dniach robi się to już męczące ale.. nie powiem bardzo chętnie zagram kolejną partyjkę jakby ktoś chciał. Czy mam pamiątki tak! Zapalniczkę w kształcie pomadki i zdjęcia. Ogółem to po tej wycieczce mam trochę chwil refleksji i pragnę spokoju. Jakoś radość z wyjazdu na Cypr mi nie przychodzi, może to przez nałożenie się dwóch wyjazdów. Zaraz zabieram się za robienie koktajli a potem lece na siłownię. #Ilovefitnessclub. Czuję że ten dzień będzie tym z bardziej kreatywnych w moim życiu.
Tak ostatnio stwierdziłam, że możemy otaczać się milionem osób ale kiedy nadchodzą chwile depresyjne, te najgorsze to i tak większość odwróci się plecami. W moim życiu stała się mała rewolucja w składzie znajomych ( ogółem zostałam prawie bez nich i bez przyjaciół wiec jakby ktoś chciał zaoferować swa przyjaźń to chętnie wezmę, a tak na poważnie... to potrzebuję czasu), po tych wszystkich zajściach, po tym co mi powiedziano i jak potraktowano, mam strasznie małe zaufanie i aż sama boję się jego skutków. Nie ufam sobie samej, nie mam pewności siebie ( która to podobno mnie nie opuszczała) i co nie zrobię to po chwili chciałabym cofnąć bo.. ( nie wcale nie jest tak jak myślcie) nie to że boję się o siebie.. bo nie ufam sobie i boję się ze zranię ludzi moimi oczekiwaniami, ze za wiele od nich wymagam. Że się z nimi tak na prawdę nie rozumiem i że z moich chęci wyjdzie samo zło. Wiem że takie myślenie jest bardzo negatywne i próbuję się go pozbyć ale jednak niektóre rzeczy podcinają skrzydła i potrzeba czasu by je na nowo rozłożyć. I nie bierzcie tych słów tak dosłownie ( tych ze skrzydłami, tych z ranieniem) to metafora. Nie planuje nikogo krzywdzić ja bym tam chciała jak najlepiej ale.. różnie wychodzi jak już się o tym pewnie każdy z nas chociaż raz przekonał.
No ale żeby nie kończyć smutnym akcentem w końcu jest taki piękny dzień to chcę Wam powiedzieć że w te wakacje będę miała duuuuuużo czasu do pisania postów. Tak więc życzę Wam miłej końcówki dnia z przyjaciółmi lub w innym składzie. < 3 Ciepłego wieczorku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz