Hej, tak wiem. Pewnie myślicie, że znowu napisze jeden post i dopiero za 6 miesięcy się odezwę. Być może? Nie chciałabym Wam obiecywać, że będę pisała regularnie, gdyż klasa maturalna w szkole międzynarodowej wykańcza. Jak na razie mam urwanie głowy a piszę tego posta na lekcji chemii, żeby Was uświadomić, iż brak moich wpisów nie oznacza wcale tego, że ja zostawiłam to na zawsze.... Nie! Ja po prostu na razie nie mogę znaleźć czasu. ( Siłownia, szkoła, korki, prace po za szkolne a do szkoły, i jeszcze znajdź czas dla znajomych... gdzie w tym zmieścić bloga? ) Jednak, porównując tamten rok szkolny a ten... to mam luz i mam nadzieję, że ulepszę swoje zarządzanie czasu tak by na bloga również znaleźć czas.... To zadziwiające, że będąc w klasie maturalnej mam dwa razy w tygodniu na 10 i codziennie kończę o 15. Jednak to nie zmienia faktu, iż muszę robić dużo więcej w domu - powtórki do matura a do tego jeszcze dwa razy więcej sprawdzianów i kartkówek. No cóż coś za coś. Jednakże, ostatni post był w kwietniu. Od tego czasu dużo się wydarzyło i chciałabym Wam opowiedzieć, myślę, że te super historie rozłożę na kilka postów- właśnie po to by wprowadzić jakąś regularność pisania. Mimo to nie oczekujcie, że co tydzień będę Wam pisać bo nie będę miała co tydzień na tyle czasu by siąść i to napisać. To nie jest zwykłe ruszanie palcami po klawiaturze, przelanie słów na '' papier''. To jest co najmniej 2 godzinne zajęcie. Pomyśleć co napisze, opisanie, sprawdzenie sensu wypowiedzi :)
Z tego co pamiętam ostatni post był o self motivation, organization. Podałam Wam kilka sposobów, które sama na sobie chciałam przetestować. Powiem Wam, że nie jestem w stanie zapewnić w 90% że ja je stosowałam ( może weszły mi w nawyk, że już nawet nie zauważam ich ) Nie wiem co, nie wiem jak ale zadziałało. W porównaniu do Marty sprzed roku, tej drugolicealistki, która nie miała potrzeby siąść do książek, nie ogarniała nie tylko swojej szkoły ale i życia towarzyskiego. Siedziała w domu całymi dniami a i tak nic nie robiła, to WOW jest progres...
1. Regularna nauka! - może moje efekty w nauce nie wiele się zmieniły, jednak poziom wiedzy którą muszę przyswoić owszem. Rośnie w górę cały czas. Aktualnie zaczęłam się uczyć na zaś, regularnie, oraz powtarzać materiał do matury.
2. Znajomi - Rozdzieliłam swoje życie z chłopakiem, szkołą a znajomymi. Poprzez organizację szkoły mam czas, żeby wyjść na koncert czy imprezę. Jednak moje podejście się też zmieniło - zaczęłam selektywnie wybierać imprezy na które ja chce na prawdę pójść, na które muszę, a na które mogłabym ale nie są konieczne. Zaczęłam wykorzystywać ten wyselekcjonowany czas i dzięki temu, w tą niedzielę byłam na koncercie Quebonafide ze znajomymi.
3. Self care - Wow tu to już mogę Wam powiedzieć, że przeszłam samą siebie. Chodzę spać tak, żeby się wysypiać. Wstaję tak, żeby zrobić wszystko ( ŚNIADANIE ) i się nie spóźnić na lekcje. ( Oczywiście pojedyncze spóźnienia yes, ale to przez autobus a nie moje zaniedbanie czasu )
Analizując tak wszystko .... Moją wielką przemianę, zastanawiam się... co na mnie tak wpłynęło. Wiem, że pisałam Wam, metody na ogar.. jednak tak jak już mówiłam, nie pamiętam żebym jakoś szczególnie i stricte przestrzegała ich. Nawet nie wiem już gdzie mam mój pamiętnik - to the future... Wydaje mi się, że wpływ na to mógł mieć mój wyjazd w wakacje na 3 tygodnie do Anglii.( Tak byłam w Londynie, 3 tygodnie- wierzycie? Bo ja dalej mam wrażenie, że to był najlepszy sen w moim życiu. Marzenia jednak się spełniają. Ale całe historie z wyjazdu opisze Wam w oddzielnych postach, jedyne co mogę Wam zdradzić to że poznałam genialnych ludzi - Seba który nadal wydaje mi się bardzo bliskim przyjacielem. Mimo rzadkiego kontaktu, wywołanym [ zgadnijcie czym... ] brakiem czasu. Mimo to poznałam wiele osób, przeżyłam różne historie, poznałam też lepiej przyjaciółkę z którą pojechałam. ) i myślę, że własnie to wpłynęło na moją zmianę.oczywiście, toże bardziej selekcjonuję towarzystwo. To że mieszkam z koleżanką, z dzieciństwa... która motywuje mnie i rozumie. Do której w tym momencie pójdę ze wszystkim bo rozumiemy się, bo mamy podobne marzenia i cele, też mnie zmieniło. A do tego jestem już za miesiąc HOT 18 więc trzeba spoważnieć i wziąć się za swoje życie. Oczywiście, nie pocieszający jest fakt, że stare sprawy i zaległość teraz oddziałują i dopiero teraz odczuwam ich skutki - oblanie 3 sprawdzianów rejestrujących do matury i konieczność napisania ich na nowo.... tak właśnie. Jeszcze wszystkie trzeba zaliczyć przed listopadem i dziwnym trafem wszystkie trzy ( każdy obejmuje materiał z całej 2 klasy ) wypadając mi w ciągu jednego tygodnia - wspaniale. Ogarnij swoją szkołę aktualną i jeszcze zaległe sprawy. Dlatego też doradzam Wam byście nie popełniali mojego błędu i nie robili sobie wakacji przez całą 2 klasę, tylko dlatego że Wam się nie chce. Potrafię zrozumieć, błędne koło - mam złe stopnie - nie motywują mnie do nauki - nie uczę się - dostaję kolejne złe stopnie. Jednak kiedyś trzeba to przerwać, bo jeśli zajdzie to za daleko... to będziecie mieli sytuacje jak ja. Ogarnianie przeszłości oraz teraźniejszości.
Dobra kochani ja dzisiaj już lecę, bo i tak zarwałam 2 chemie żeby Wam to napisać. Jednak słysząc te głosy ,, zacznij pisać'' ,, czemu nie piszesz '' ,, dlaczego z tego zrezygnowałaś'' ,, tak trudno znaleźć 30 minut dziennie ?'' nie mogłam się oprzeć napisaniu tego posta. Chciałabym, żebyście mieli świadomość, że jeśli tylko znajdę chwilę to będę opowiadać Wam w postach historie z wakacji i moich ostatnich 6 miesięcy, życia ale nie obiecuje jakiejś konkretnej regularności. Mimo, że komentarze takie budzą we mnie żal bo tęsknie za tym, to zarazem pocieszają, że ja jednak jestem w czymś dobra, na swój sposób. Tak więc do '' usłyszenia''. Mam nadzieje, że niedługo .
Kurczę! SUPER post :) nie mogę się doczekać tych wakacyjnych historii, bo brzmią jak dream
OdpowiedzUsuń