poniedziałek, 1 września 2014

Beginning :)

Witam ponownie!

Ostatnio tak trochę myślałam o blogu i stwierdziłam, że może by tak trochę zmienił jego klimat? Co Wy o tym myślicie? Do takich przemyśleń skłonił mnie ostatni weekend w którym robiłam wszystko byle tylko nie myśleć o nowej szkole. Heh dzisiaj jest 01.09 :P Początek school year. Jak ja to przeżyłam? Nie pytajcie :P Na początku było.... terribly. Serio jeśli ktoś potrafi przeżywać to wszystko tak jak ja, to mu współczuje. Przychodzę pod budynek szkoły i kompletnie nikogo nie znam. Wszyscy stoją w grupkach i się śmieją rozmawiają. A ja taka sama. Nie wiem co ze sobą począć ( mój wielki minus... niestety ale jestem taka trochę nieśmiała jeśli zależy mi na czymś. Próbuje to korygować.. ale z tego co słyszałam to najpierw muszę to zaakceptować.) Po jakiś 10 minutes przychodzi pan i zaprasza nas na sale. Myśle' great, finally '. Zadowolona wchodzę do sali, aleeee... nie ma tak łatwo. Pytanie gdzie siądę. Widze jakieś wolne miejsce... zresztą cały rząd miejsc więc siadłam na końcu i myślę, że pewnie ktoś siadzie ze znajomymi ' Obym kogoś poznała'. Co raz bliżej rozpoczęcia. Przychodzi grupka dziewczyn i siada obok. GREAT!*.* My dream są spełnione. Niestety nie ma idealnie. Ja się jakoś nie chce narzucać więc sie nie odzywam i one też sie nie odzywają. Szkoda. Trochę posmutniałam ale nie tracę nadziei. I ona nadeszła. W ostatnim momencie przyszła pewna blondynka. Okazuje się że to jej koleżanki, ale nie ma gdzie siąść. Dziewczyny chcą wziąć ją na kolana ale ona nie chce w końcu proponujemy, że sie podsuniemy i siadzie pomiędzy. No zgoda. Siadla i zaczełyśmy rozmawiać. Jejciu jak wspaniale*.*O wszystko nad czym się zastanawiałam zapytałam. I w końcu trochę się ośmieliłam. Jak moja klasa? Genialnie. Bardzo mi się spodobała. Wesoła zresztą jak i wychowawczyni.Ogółem wszyscy wydają się bardzo sympatyczni :) Wiele osób interesuje się tym co ja :) Jednakże... stres był i od wszystkich przeżyć zaczeła mnie boleć głowa. fortunately ból już mija i wybieram się do kina na ,, LUCY''. Jeśli bedzie godny polecenia to na pewno to zrobie :)

Ostatnio kolega mnie spytał co mi właściwie daje ten blog. Hmmm sądzę, że rozwija moje pasje. Prawdę mówiąc idę na biol-chem, ale ja jestem raczej humanistyczną głową. Od zawsze pisałam opowiadania, wiersze itp. I chętnie robie to dalej. A swoje horyzonty poszerzam. Cieszę się, że tak dużo osób czyta mojego bloga. To mi na pewno dodaje pewności siebie. Jest to też przyjemne, że ktoś interesuje się czyimś dniem. Nie wiem jak jest ale wydaje mi sie że w większości czytają to moi znajomi. Dziękuje Wam, że mimo iż dalej nie widujemy się. Że nasze drogi się rozeszły, Wy dalej interesujecie się mną. A reszta jeśli kogoś nie znam a on to czyta. Dziękuje także. Miło jest wiedzieć,że robie to dla innych i im też coś daje mój blog. Bo gdyby nie Wy... To pisanie tego bloga nie miałoby sensu. Dziękuje Wszystkim! :)

A już jutro kolejna dawka stresu. Mam nadzieje, że mniejszego niż dzisiaj. :) Trzymajcie za mnie kciuki :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz