Kochani, wczoraj przekroczyliśmy 10 000 wyświetleń! dziękuję!
udowodniliście, że marzenia da się spełniać, trzymajmy tak dalej
https://www.facebook.com/Czarny2k16/?fref=ts
mój dobry ziomeczek, artysta, niesamowity człowiek i niezawodny przyjaciel! Pomóżmy mu zdobyć więcej like'ów. Będę Wam bardzo wdzięczna :) W jeden tydzień zdobył prawie 130 like'ów... to chyba nie jest najgorszy :)
czwartek, 17 listopada 2016
środa, 16 listopada 2016
# Part # One
Witajcie, znalazłam chwilę czasu, żeby napisać kolejnego posta.
Hmmm do czego tu zacząć ....
Mam Wam częściowo opowiadać historie z Anglii i wakacji. Może zacznę od tego, co już wspominała. Wspaniali ludzie.... Tak właśnie, bliżej poznałam kilku z nich ( Nicolas, jakiś arab--> nie napiszę imienia bo jakaś masakra nawet chyba nie pamiętam dobrze, Sebastian ), tak poza tym każdy był świetny. Z Sebastianem spędziłam ogrom wspaniałych chwile które do dzisiaj dobrze wspominam. W tym poście rozważam napisanie o Thrope Park ( nie była to najlepsza atrakcja... >.< gdyż ja mam lęk przed kolejkami, jednak inne atrakcje były całkiem spoko ) lub spacerem po centrum o 24. Jednak chyba zdecyduje się na Thrope park( zdjęcia pewnie doślę w oddzielnym poście któregoś dnia ). Tak więc w 1 tyg poznałyśmy z przyjaciółką Sebastiana. W niedzielę zaplanowaliśmy wyjazd to parku rozrywki - razem z moją kochaną rodzinką u której nocowałyśmy. Tak wiec o 8 rano wszyscy zebraliśmy się u nas w domu i wyruszyliśmy się ,, rozerwać''. Kiedy dotarliśmy do parku wszyscy oprócz mnie i cioci ( t.j. mój ojciec chrzestny-> Kris , Dawid-> kolega Marcina ( syn mojego ojca chrzestnego), Iga oraz Sebastian) ruszyli na pierwszą super kolejkę -> imitacja samolotu wojskowego ( z boku odlot ale mnie przerosło już na samym początku ^.^ ) ja w między czasie kupiłam sobie kubek wypełniony '' krwią'' a ciocia ( Jola )medal dla mężulka. Kiedy wrócili mieli miny, jakby ktoś ich próbował zabić. Iga z Sebą poszli od razu do toalety a więc ja dumna z siebie że tego uniknęłam zaczęłam się z nich śmiać --> jednak okazało się, że dla nich nie było tak źle:) byłam z nich dumna że dali rade. Kolejną atrakcją był zjazd kolejką po wodospadzie i powiem Wam że na to nawet ja się zgodziłam- w sumie to tylko ja i Iga bo reszta nie chciała być mokra ( tak kochani wpadało się do wody, a prędkość była taka duża że kiedy otwarty wagonik uderzał o zbiornik fala była tak duża, że ludzie stojący 3m od kolejki i obserwujący byli też mokrzy ;D ) W ogóle to chętnie podeślę Wam link Parku,może kiedyś się wybierzecie :)
Kiedy już wysychałam z Igą, wszyscy poszliśmy na wolny przepływ pontonami po '' rzece'' czułam się trochę jak na amazonce ;D po czym stwierdziliśmy, że warto coś zjeść i wtedy nastąpił ten moment... rozdzieliliśmy się. Ja Iga i Seba poszliśmy na burgera a moja rodzinka na jakiś obiad. Chciałabym Wam powiedzieć, że do końca pobytu w Parku już się nie odnaleźliśmy ;D Po drodze zgubiliśmy też Igę , która dołączyła do mojej rodziny. Tak więc zostałam ja i Seba. Jak to się stało? Po obiedzie poszliśmy na placówkę Angry birds... Iga stwierdziła, że chce pluszaka i musiała wejść po prostej linie do dzwoneczka żeby go dostać. A my na początku obserwowaliśmy a później stwierdziliśmy, że też idziemy coś zrobić poszliśmy na Walki Na Wysokości w stylu angry birds. Wchodziliśmy na przeciwległe wierze połączone jedną deską ( w sumie balą z materiału okrągłą, wąską, żeby było trudniej utrzymać równowagę )mieliśmy kaski Angry Birdsów ^.^ i kije do walki ( oczywiście wszystko było wykonane z materiałów miękkich ) Założyliśmy się że ten kto wygra ten nie płaci. Polegało to na tym że wychodziliśmy na tę balę i biliśmy się tymi '' kijami'' mieliśmy zepchnąć przeciwnika na dół --> pod spodem był bardzoooooo gruby materac więc spadek był jak w puch ( skąd wiem? .... taaa przegrałam! <3 ), w tym też czasie Iga wróciła do mojej rodziny a my z Sebą zostaliśmy sami. Po super bójce stwierdziliśmy, że idziemy na samochodziki na prąd a potem trafiliśmy do dzielnicy niczym jakiś stary jarmark, gdzie płaciłeś za pięć rzutów albo inną atrakcję by zdobyć jakiegoś pluszaka. Sebastian wygrał donata wielkiego różowego! Oczywiście jak ja chciałam takiego to nikomu się nie udało go zdobyć. Potem walczyliśmy o minionka niestety nikt kto nie wybrał a później o jeszcze jakiegoś pluszaczka. :) Mając już donata, Sebastian poczuł się spełniony ( tylko an chwilę ) i poszliśmy dalej. Trafiliśmy na wielką huśtawkę ---> taka co huśtała się 360 stopni. Jakby wielka łódź wybijająca się tak wysoko że stawała w pionie i spadała z drugiej strony---> ZMUSIŁ MNIE. Tak więc ja z zamkniętymi oczyma darłam się najgłośniej jak mogłam, on się śmiał a jakaś Pani prawie dostała zawału. Pozdrawiam.
Następnie kiedy zdążyłam go już pobić i zabić 3 razy, powiedział, że ja mogę wybrać atrakcję. Co wybrałam? Atrakcję z której mam kubek z krwią.... wagon duchów. Staliśmy w kolejce jakieś 40 minut kiedy okazało się, że jest awaria.... dali nam fast tracki ale było już za późno, żeby czekać na możliwość wejścia. Nagle Iga do mnie zadzwoniła i się odnaleźliśmy. Poszliśmy zawalczyć jeszcze raz o donata i minionka ( serio wydaliśmy tam chyba pojedynczo po 200 zł ) i nadal go nie mam.... do tej pory. Iga ostatni raz jak rzucała po minionka była bardzo zdenerwowana- bo kilka razy udało jej się a wredny facet zawsze znalazł coś żeby nie zaliczyć jej. Więc kochana Iga zamachnęła się bardzzooooooo mocno i ....
nie trafiła w puszki.
W zamian za to trafiła w '' brylanty '' sprzedawcy tak, że ten zaczął się zwijać z bólu a każdy kto tam stał sikał ze śmiechu. Seba stał kilka metrów dalej bo wstydził się podejść ( sprzedawca na jego widok się do razu śmiał, gdyż rzucał z 10 razy i ani razu mu się nie udało ) jednak on też to widział jak i ja, która stała kilka stoisk dalej i rzucała do donata- i wszyscy padliśmy ze śmiechu. Możecie wyobrazić sobie jego minę, kiedy dostał tak silną piłkę od dziewczyny, której nachalnie wmawiał, że nie trafiła do puszki :) ^.^ xD
Tak więc nie mieliśmy minionka, był jeden donat i brak prawie 600 zł... jednak satysfakcja i dobre wspomnienia, są o wiele bardziej cenne. Wróciliśmy do domu, ja odprowadziłam Sebastiana i wróciłam do domu na piwko :)
Koniec # Part # One. :) Mam nadzieję, że połapiecie się o co chodzi w historii i Wam się spodoba.
A tu podsyłam link do parku oraz zdjęcie z donatem.
P.S tak w ogóle wiecie, że 5.11 miałam 18 urodziny? :) Taaaak jestem już legalnie hot 18 ^.^ impreza była, krótko mówiąc '' zajebista'' - sorry za to słówko ale nie da się inaczej tego opisać to jest coś nie zapomnianego, coś co się nigdy nie powtórzy. Robiłam urodziny w coctail bar g20 :) dobre piwo, wódka, szampan i muzyka a co najważniejsze klimat. Co ciekawe moje spóźnialstwo doprowadziło do tego, że moim kochani goście z Jadwigi którzy przyszli na czas, pomagali wieszać balony ;D ahahahaha ale myślę , że nie mają mi tego za złe i również wierzą, że impreza była super. Mówiąc Wam w tajemnicy ( tajemnica w internecie- dobry żart ) Wieczór przed 18 poszłam na piwo.. i kiedy w barze o 24 dowiedzieli się, że mam 18 zaczeli śpiewać mi sto lat i stawiać shooty --> końcowo byłam pijana... oszczędzając szczegółów, w dzień prawdziwych urodzin, leżałam w łóżku zgonując z kaca i myślałam, że na moją imprezę pójdę w dresach i rozciągniętej bluzie ;) Starsi czytelnicy, myślę, że domyślają się jak do tego doszło i wiedzą jakie przyjazne są toalety w barach ;)
https://www.thorpepark.com/
pierwsze zdjęcie to kolejka samolotowa, a trzecie to mój nawiedzony pociąg który muszę jeszcze dowiedzić. :))
Hmmm do czego tu zacząć ....
Mam Wam częściowo opowiadać historie z Anglii i wakacji. Może zacznę od tego, co już wspominała. Wspaniali ludzie.... Tak właśnie, bliżej poznałam kilku z nich ( Nicolas, jakiś arab--> nie napiszę imienia bo jakaś masakra nawet chyba nie pamiętam dobrze, Sebastian ), tak poza tym każdy był świetny. Z Sebastianem spędziłam ogrom wspaniałych chwile które do dzisiaj dobrze wspominam. W tym poście rozważam napisanie o Thrope Park ( nie była to najlepsza atrakcja... >.< gdyż ja mam lęk przed kolejkami, jednak inne atrakcje były całkiem spoko ) lub spacerem po centrum o 24. Jednak chyba zdecyduje się na Thrope park( zdjęcia pewnie doślę w oddzielnym poście któregoś dnia ). Tak więc w 1 tyg poznałyśmy z przyjaciółką Sebastiana. W niedzielę zaplanowaliśmy wyjazd to parku rozrywki - razem z moją kochaną rodzinką u której nocowałyśmy. Tak wiec o 8 rano wszyscy zebraliśmy się u nas w domu i wyruszyliśmy się ,, rozerwać''. Kiedy dotarliśmy do parku wszyscy oprócz mnie i cioci ( t.j. mój ojciec chrzestny-> Kris , Dawid-> kolega Marcina ( syn mojego ojca chrzestnego), Iga oraz Sebastian) ruszyli na pierwszą super kolejkę -> imitacja samolotu wojskowego ( z boku odlot ale mnie przerosło już na samym początku ^.^ ) ja w między czasie kupiłam sobie kubek wypełniony '' krwią'' a ciocia ( Jola )medal dla mężulka. Kiedy wrócili mieli miny, jakby ktoś ich próbował zabić. Iga z Sebą poszli od razu do toalety a więc ja dumna z siebie że tego uniknęłam zaczęłam się z nich śmiać --> jednak okazało się, że dla nich nie było tak źle:) byłam z nich dumna że dali rade. Kolejną atrakcją był zjazd kolejką po wodospadzie i powiem Wam że na to nawet ja się zgodziłam- w sumie to tylko ja i Iga bo reszta nie chciała być mokra ( tak kochani wpadało się do wody, a prędkość była taka duża że kiedy otwarty wagonik uderzał o zbiornik fala była tak duża, że ludzie stojący 3m od kolejki i obserwujący byli też mokrzy ;D ) W ogóle to chętnie podeślę Wam link Parku,może kiedyś się wybierzecie :)
Kiedy już wysychałam z Igą, wszyscy poszliśmy na wolny przepływ pontonami po '' rzece'' czułam się trochę jak na amazonce ;D po czym stwierdziliśmy, że warto coś zjeść i wtedy nastąpił ten moment... rozdzieliliśmy się. Ja Iga i Seba poszliśmy na burgera a moja rodzinka na jakiś obiad. Chciałabym Wam powiedzieć, że do końca pobytu w Parku już się nie odnaleźliśmy ;D Po drodze zgubiliśmy też Igę , która dołączyła do mojej rodziny. Tak więc zostałam ja i Seba. Jak to się stało? Po obiedzie poszliśmy na placówkę Angry birds... Iga stwierdziła, że chce pluszaka i musiała wejść po prostej linie do dzwoneczka żeby go dostać. A my na początku obserwowaliśmy a później stwierdziliśmy, że też idziemy coś zrobić poszliśmy na Walki Na Wysokości w stylu angry birds. Wchodziliśmy na przeciwległe wierze połączone jedną deską ( w sumie balą z materiału okrągłą, wąską, żeby było trudniej utrzymać równowagę )mieliśmy kaski Angry Birdsów ^.^ i kije do walki ( oczywiście wszystko było wykonane z materiałów miękkich ) Założyliśmy się że ten kto wygra ten nie płaci. Polegało to na tym że wychodziliśmy na tę balę i biliśmy się tymi '' kijami'' mieliśmy zepchnąć przeciwnika na dół --> pod spodem był bardzoooooo gruby materac więc spadek był jak w puch ( skąd wiem? .... taaa przegrałam! <3 ), w tym też czasie Iga wróciła do mojej rodziny a my z Sebą zostaliśmy sami. Po super bójce stwierdziliśmy, że idziemy na samochodziki na prąd a potem trafiliśmy do dzielnicy niczym jakiś stary jarmark, gdzie płaciłeś za pięć rzutów albo inną atrakcję by zdobyć jakiegoś pluszaka. Sebastian wygrał donata wielkiego różowego! Oczywiście jak ja chciałam takiego to nikomu się nie udało go zdobyć. Potem walczyliśmy o minionka niestety nikt kto nie wybrał a później o jeszcze jakiegoś pluszaczka. :) Mając już donata, Sebastian poczuł się spełniony ( tylko an chwilę ) i poszliśmy dalej. Trafiliśmy na wielką huśtawkę ---> taka co huśtała się 360 stopni. Jakby wielka łódź wybijająca się tak wysoko że stawała w pionie i spadała z drugiej strony---> ZMUSIŁ MNIE. Tak więc ja z zamkniętymi oczyma darłam się najgłośniej jak mogłam, on się śmiał a jakaś Pani prawie dostała zawału. Pozdrawiam.
Następnie kiedy zdążyłam go już pobić i zabić 3 razy, powiedział, że ja mogę wybrać atrakcję. Co wybrałam? Atrakcję z której mam kubek z krwią.... wagon duchów. Staliśmy w kolejce jakieś 40 minut kiedy okazało się, że jest awaria.... dali nam fast tracki ale było już za późno, żeby czekać na możliwość wejścia. Nagle Iga do mnie zadzwoniła i się odnaleźliśmy. Poszliśmy zawalczyć jeszcze raz o donata i minionka ( serio wydaliśmy tam chyba pojedynczo po 200 zł ) i nadal go nie mam.... do tej pory. Iga ostatni raz jak rzucała po minionka była bardzo zdenerwowana- bo kilka razy udało jej się a wredny facet zawsze znalazł coś żeby nie zaliczyć jej. Więc kochana Iga zamachnęła się bardzzooooooo mocno i ....
nie trafiła w puszki.
W zamian za to trafiła w '' brylanty '' sprzedawcy tak, że ten zaczął się zwijać z bólu a każdy kto tam stał sikał ze śmiechu. Seba stał kilka metrów dalej bo wstydził się podejść ( sprzedawca na jego widok się do razu śmiał, gdyż rzucał z 10 razy i ani razu mu się nie udało ) jednak on też to widział jak i ja, która stała kilka stoisk dalej i rzucała do donata- i wszyscy padliśmy ze śmiechu. Możecie wyobrazić sobie jego minę, kiedy dostał tak silną piłkę od dziewczyny, której nachalnie wmawiał, że nie trafiła do puszki :) ^.^ xD
Tak więc nie mieliśmy minionka, był jeden donat i brak prawie 600 zł... jednak satysfakcja i dobre wspomnienia, są o wiele bardziej cenne. Wróciliśmy do domu, ja odprowadziłam Sebastiana i wróciłam do domu na piwko :)
Koniec # Part # One. :) Mam nadzieję, że połapiecie się o co chodzi w historii i Wam się spodoba.
A tu podsyłam link do parku oraz zdjęcie z donatem.
P.S tak w ogóle wiecie, że 5.11 miałam 18 urodziny? :) Taaaak jestem już legalnie hot 18 ^.^ impreza była, krótko mówiąc '' zajebista'' - sorry za to słówko ale nie da się inaczej tego opisać to jest coś nie zapomnianego, coś co się nigdy nie powtórzy. Robiłam urodziny w coctail bar g20 :) dobre piwo, wódka, szampan i muzyka a co najważniejsze klimat. Co ciekawe moje spóźnialstwo doprowadziło do tego, że moim kochani goście z Jadwigi którzy przyszli na czas, pomagali wieszać balony ;D ahahahaha ale myślę , że nie mają mi tego za złe i również wierzą, że impreza była super. Mówiąc Wam w tajemnicy ( tajemnica w internecie- dobry żart ) Wieczór przed 18 poszłam na piwo.. i kiedy w barze o 24 dowiedzieli się, że mam 18 zaczeli śpiewać mi sto lat i stawiać shooty --> końcowo byłam pijana... oszczędzając szczegółów, w dzień prawdziwych urodzin, leżałam w łóżku zgonując z kaca i myślałam, że na moją imprezę pójdę w dresach i rozciągniętej bluzie ;) Starsi czytelnicy, myślę, że domyślają się jak do tego doszło i wiedzą jakie przyjazne są toalety w barach ;)
https://www.thorpepark.com/
pierwsze zdjęcie to kolejka samolotowa, a trzecie to mój nawiedzony pociąg który muszę jeszcze dowiedzić. :))
wtorek, 4 października 2016
Najwredniejsza blogerka Świata?
Hej, tak wiem. Pewnie myślicie, że znowu napisze jeden post i dopiero za 6 miesięcy się odezwę. Być może? Nie chciałabym Wam obiecywać, że będę pisała regularnie, gdyż klasa maturalna w szkole międzynarodowej wykańcza. Jak na razie mam urwanie głowy a piszę tego posta na lekcji chemii, żeby Was uświadomić, iż brak moich wpisów nie oznacza wcale tego, że ja zostawiłam to na zawsze.... Nie! Ja po prostu na razie nie mogę znaleźć czasu. ( Siłownia, szkoła, korki, prace po za szkolne a do szkoły, i jeszcze znajdź czas dla znajomych... gdzie w tym zmieścić bloga? ) Jednak, porównując tamten rok szkolny a ten... to mam luz i mam nadzieję, że ulepszę swoje zarządzanie czasu tak by na bloga również znaleźć czas.... To zadziwiające, że będąc w klasie maturalnej mam dwa razy w tygodniu na 10 i codziennie kończę o 15. Jednak to nie zmienia faktu, iż muszę robić dużo więcej w domu - powtórki do matura a do tego jeszcze dwa razy więcej sprawdzianów i kartkówek. No cóż coś za coś. Jednakże, ostatni post był w kwietniu. Od tego czasu dużo się wydarzyło i chciałabym Wam opowiedzieć, myślę, że te super historie rozłożę na kilka postów- właśnie po to by wprowadzić jakąś regularność pisania. Mimo to nie oczekujcie, że co tydzień będę Wam pisać bo nie będę miała co tydzień na tyle czasu by siąść i to napisać. To nie jest zwykłe ruszanie palcami po klawiaturze, przelanie słów na '' papier''. To jest co najmniej 2 godzinne zajęcie. Pomyśleć co napisze, opisanie, sprawdzenie sensu wypowiedzi :)
Z tego co pamiętam ostatni post był o self motivation, organization. Podałam Wam kilka sposobów, które sama na sobie chciałam przetestować. Powiem Wam, że nie jestem w stanie zapewnić w 90% że ja je stosowałam ( może weszły mi w nawyk, że już nawet nie zauważam ich ) Nie wiem co, nie wiem jak ale zadziałało. W porównaniu do Marty sprzed roku, tej drugolicealistki, która nie miała potrzeby siąść do książek, nie ogarniała nie tylko swojej szkoły ale i życia towarzyskiego. Siedziała w domu całymi dniami a i tak nic nie robiła, to WOW jest progres...
1. Regularna nauka! - może moje efekty w nauce nie wiele się zmieniły, jednak poziom wiedzy którą muszę przyswoić owszem. Rośnie w górę cały czas. Aktualnie zaczęłam się uczyć na zaś, regularnie, oraz powtarzać materiał do matury.
2. Znajomi - Rozdzieliłam swoje życie z chłopakiem, szkołą a znajomymi. Poprzez organizację szkoły mam czas, żeby wyjść na koncert czy imprezę. Jednak moje podejście się też zmieniło - zaczęłam selektywnie wybierać imprezy na które ja chce na prawdę pójść, na które muszę, a na które mogłabym ale nie są konieczne. Zaczęłam wykorzystywać ten wyselekcjonowany czas i dzięki temu, w tą niedzielę byłam na koncercie Quebonafide ze znajomymi.
3. Self care - Wow tu to już mogę Wam powiedzieć, że przeszłam samą siebie. Chodzę spać tak, żeby się wysypiać. Wstaję tak, żeby zrobić wszystko ( ŚNIADANIE ) i się nie spóźnić na lekcje. ( Oczywiście pojedyncze spóźnienia yes, ale to przez autobus a nie moje zaniedbanie czasu )
Analizując tak wszystko .... Moją wielką przemianę, zastanawiam się... co na mnie tak wpłynęło. Wiem, że pisałam Wam, metody na ogar.. jednak tak jak już mówiłam, nie pamiętam żebym jakoś szczególnie i stricte przestrzegała ich. Nawet nie wiem już gdzie mam mój pamiętnik - to the future... Wydaje mi się, że wpływ na to mógł mieć mój wyjazd w wakacje na 3 tygodnie do Anglii.( Tak byłam w Londynie, 3 tygodnie- wierzycie? Bo ja dalej mam wrażenie, że to był najlepszy sen w moim życiu. Marzenia jednak się spełniają. Ale całe historie z wyjazdu opisze Wam w oddzielnych postach, jedyne co mogę Wam zdradzić to że poznałam genialnych ludzi - Seba który nadal wydaje mi się bardzo bliskim przyjacielem. Mimo rzadkiego kontaktu, wywołanym [ zgadnijcie czym... ] brakiem czasu. Mimo to poznałam wiele osób, przeżyłam różne historie, poznałam też lepiej przyjaciółkę z którą pojechałam. ) i myślę, że własnie to wpłynęło na moją zmianę.oczywiście, toże bardziej selekcjonuję towarzystwo. To że mieszkam z koleżanką, z dzieciństwa... która motywuje mnie i rozumie. Do której w tym momencie pójdę ze wszystkim bo rozumiemy się, bo mamy podobne marzenia i cele, też mnie zmieniło. A do tego jestem już za miesiąc HOT 18 więc trzeba spoważnieć i wziąć się za swoje życie. Oczywiście, nie pocieszający jest fakt, że stare sprawy i zaległość teraz oddziałują i dopiero teraz odczuwam ich skutki - oblanie 3 sprawdzianów rejestrujących do matury i konieczność napisania ich na nowo.... tak właśnie. Jeszcze wszystkie trzeba zaliczyć przed listopadem i dziwnym trafem wszystkie trzy ( każdy obejmuje materiał z całej 2 klasy ) wypadając mi w ciągu jednego tygodnia - wspaniale. Ogarnij swoją szkołę aktualną i jeszcze zaległe sprawy. Dlatego też doradzam Wam byście nie popełniali mojego błędu i nie robili sobie wakacji przez całą 2 klasę, tylko dlatego że Wam się nie chce. Potrafię zrozumieć, błędne koło - mam złe stopnie - nie motywują mnie do nauki - nie uczę się - dostaję kolejne złe stopnie. Jednak kiedyś trzeba to przerwać, bo jeśli zajdzie to za daleko... to będziecie mieli sytuacje jak ja. Ogarnianie przeszłości oraz teraźniejszości.
Dobra kochani ja dzisiaj już lecę, bo i tak zarwałam 2 chemie żeby Wam to napisać. Jednak słysząc te głosy ,, zacznij pisać'' ,, czemu nie piszesz '' ,, dlaczego z tego zrezygnowałaś'' ,, tak trudno znaleźć 30 minut dziennie ?'' nie mogłam się oprzeć napisaniu tego posta. Chciałabym, żebyście mieli świadomość, że jeśli tylko znajdę chwilę to będę opowiadać Wam w postach historie z wakacji i moich ostatnich 6 miesięcy, życia ale nie obiecuje jakiejś konkretnej regularności. Mimo, że komentarze takie budzą we mnie żal bo tęsknie za tym, to zarazem pocieszają, że ja jednak jestem w czymś dobra, na swój sposób. Tak więc do '' usłyszenia''. Mam nadzieje, że niedługo .
Z tego co pamiętam ostatni post był o self motivation, organization. Podałam Wam kilka sposobów, które sama na sobie chciałam przetestować. Powiem Wam, że nie jestem w stanie zapewnić w 90% że ja je stosowałam ( może weszły mi w nawyk, że już nawet nie zauważam ich ) Nie wiem co, nie wiem jak ale zadziałało. W porównaniu do Marty sprzed roku, tej drugolicealistki, która nie miała potrzeby siąść do książek, nie ogarniała nie tylko swojej szkoły ale i życia towarzyskiego. Siedziała w domu całymi dniami a i tak nic nie robiła, to WOW jest progres...
1. Regularna nauka! - może moje efekty w nauce nie wiele się zmieniły, jednak poziom wiedzy którą muszę przyswoić owszem. Rośnie w górę cały czas. Aktualnie zaczęłam się uczyć na zaś, regularnie, oraz powtarzać materiał do matury.
2. Znajomi - Rozdzieliłam swoje życie z chłopakiem, szkołą a znajomymi. Poprzez organizację szkoły mam czas, żeby wyjść na koncert czy imprezę. Jednak moje podejście się też zmieniło - zaczęłam selektywnie wybierać imprezy na które ja chce na prawdę pójść, na które muszę, a na które mogłabym ale nie są konieczne. Zaczęłam wykorzystywać ten wyselekcjonowany czas i dzięki temu, w tą niedzielę byłam na koncercie Quebonafide ze znajomymi.
3. Self care - Wow tu to już mogę Wam powiedzieć, że przeszłam samą siebie. Chodzę spać tak, żeby się wysypiać. Wstaję tak, żeby zrobić wszystko ( ŚNIADANIE ) i się nie spóźnić na lekcje. ( Oczywiście pojedyncze spóźnienia yes, ale to przez autobus a nie moje zaniedbanie czasu )
Analizując tak wszystko .... Moją wielką przemianę, zastanawiam się... co na mnie tak wpłynęło. Wiem, że pisałam Wam, metody na ogar.. jednak tak jak już mówiłam, nie pamiętam żebym jakoś szczególnie i stricte przestrzegała ich. Nawet nie wiem już gdzie mam mój pamiętnik - to the future... Wydaje mi się, że wpływ na to mógł mieć mój wyjazd w wakacje na 3 tygodnie do Anglii.( Tak byłam w Londynie, 3 tygodnie- wierzycie? Bo ja dalej mam wrażenie, że to był najlepszy sen w moim życiu. Marzenia jednak się spełniają. Ale całe historie z wyjazdu opisze Wam w oddzielnych postach, jedyne co mogę Wam zdradzić to że poznałam genialnych ludzi - Seba który nadal wydaje mi się bardzo bliskim przyjacielem. Mimo rzadkiego kontaktu, wywołanym [ zgadnijcie czym... ] brakiem czasu. Mimo to poznałam wiele osób, przeżyłam różne historie, poznałam też lepiej przyjaciółkę z którą pojechałam. ) i myślę, że własnie to wpłynęło na moją zmianę.oczywiście, toże bardziej selekcjonuję towarzystwo. To że mieszkam z koleżanką, z dzieciństwa... która motywuje mnie i rozumie. Do której w tym momencie pójdę ze wszystkim bo rozumiemy się, bo mamy podobne marzenia i cele, też mnie zmieniło. A do tego jestem już za miesiąc HOT 18 więc trzeba spoważnieć i wziąć się za swoje życie. Oczywiście, nie pocieszający jest fakt, że stare sprawy i zaległość teraz oddziałują i dopiero teraz odczuwam ich skutki - oblanie 3 sprawdzianów rejestrujących do matury i konieczność napisania ich na nowo.... tak właśnie. Jeszcze wszystkie trzeba zaliczyć przed listopadem i dziwnym trafem wszystkie trzy ( każdy obejmuje materiał z całej 2 klasy ) wypadając mi w ciągu jednego tygodnia - wspaniale. Ogarnij swoją szkołę aktualną i jeszcze zaległe sprawy. Dlatego też doradzam Wam byście nie popełniali mojego błędu i nie robili sobie wakacji przez całą 2 klasę, tylko dlatego że Wam się nie chce. Potrafię zrozumieć, błędne koło - mam złe stopnie - nie motywują mnie do nauki - nie uczę się - dostaję kolejne złe stopnie. Jednak kiedyś trzeba to przerwać, bo jeśli zajdzie to za daleko... to będziecie mieli sytuacje jak ja. Ogarnianie przeszłości oraz teraźniejszości.
Dobra kochani ja dzisiaj już lecę, bo i tak zarwałam 2 chemie żeby Wam to napisać. Jednak słysząc te głosy ,, zacznij pisać'' ,, czemu nie piszesz '' ,, dlaczego z tego zrezygnowałaś'' ,, tak trudno znaleźć 30 minut dziennie ?'' nie mogłam się oprzeć napisaniu tego posta. Chciałabym, żebyście mieli świadomość, że jeśli tylko znajdę chwilę to będę opowiadać Wam w postach historie z wakacji i moich ostatnich 6 miesięcy, życia ale nie obiecuje jakiejś konkretnej regularności. Mimo, że komentarze takie budzą we mnie żal bo tęsknie za tym, to zarazem pocieszają, że ja jednak jestem w czymś dobra, na swój sposób. Tak więc do '' usłyszenia''. Mam nadzieje, że niedługo .
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Wielki powrót ale tylko na swoją scenę.
Hello my dear !
To jak wielki powrót? Chciałabym, z tego co zauważyłam wielu z Was na tym zależy jednak nie wiadomo co będzie dalej. Jak na razie mam tyle obowiązków w szkole że ciężko jest znaleźć wenę. Jednak postaram się powrócić gdyż zrozumiałam bardzo ważną rzecz. Łączy się z tym długa historia....
siądźcie przy kominku i posłuchajcie tej magicznej bajki odmieniającej moje życie no i być może też Wasze.
Mianowicie 16.04 moja kochana sister wyciagneła mnie na koncert Słonia. Poszłyśmy o 20 mimo że koncert zaczynał si eo 23 no ale do tego własnie zmierzam. To właśnie ten moment który na mnie wpłynął tak magicznie. Będąc 3 godziny przed koncertem posłuchałam supportów. W sumie każdy mi się podobał ale nie to jest ważne.... Zrozumiałam wtedy że pisząc tego bloga już dużo osiągnęłam. Mamy prawie 9 tysięcy wejść na bloga. W każdym razie tą magiczna bajkę chciałabym zakończyć tym żę odkryłam pewien zespół która może nie jest famous ani proffesional ale jednak robi to co kocha- w sumie to to chyba jest solo xD Mniejsza o to. Facet po kilkunastu poważnych operacjach postanawia pomagać ludziom. Zakłada fundację charytatywną zaprasza do wolontariatu no i tworzy swoją muzykę.
Piosenki motywujące, pocieszające, niosące radość. Jak to jedna z nich mówi ,, w życiu mam cele '' do których trzeba dążyć.
Tak więc JA nowa MARTA! zmotywowana zasiadłam i zrobiłam sobie listę celi- czy coś pomoże? Zobaczymy. Once słyszałam, że taka metoda jest bardzo motywująca. Tak więc ja poddaje się eksperymentowi i przekaże Wam wyniki. Tak a propo motywacji to bardzo dobry temat do opisania. Czy Wy tez kiedyś mieliście tak, że chcecie się nauczyć na ważny sprawdzian ale nie umiecie się zebrać tydzień wcześniej. A kiedy już macie jeden wieczór okazuje się, że oprócz jednego sprawdzianu z ( biologii) macie także sprawdzian z ( psychologii) + 3 prace maturalne a noc liczy tylko 10h? Bo ja miałam ostatnio... i jak zwykle nieprzespana noc tylko po to by się nauczyć, przychodzisz do szkoły nie wyspany i z pewnością, że mimo to i tak nadal nic nie umiecie..... Ja osobiście stwierdzam STOP!. Mam dość takiego trybu który wykańcza... no ale jak pogodzić koncert Słonia ( i Lasio Companija ) z nauką biologii... przecież nie mogę tego opuścić no i obiecałam siostrze!Tak właśnie... dlatego stwierdzam,że kilka motywatorów się przyda.
1. Ostatnio usłyszany na Modukacjach od Jakóbiaka ^.^ Stwórz pamiętnik to the future!. Opisuj tam wszystkie dreams które chcecie by się spełniły. - NIBY ma działać. Ja już zaczęłam też sie okaże ^^.
2. Motywujące muzyka- Chyba każdy jest wrażliwy na muzykę i kiedy puści dobrą nutę to nie umie opanować pozytywnych emocji. A jak człowiek szczęśliwy to i robić mu się chce. ^.^
3. Czekoladaaaaaaaaa <3 chyba jest kochanką każdego z nas. Pozytywne emocje odnoszą się do punktu 2. ( może być w wersji cold as an ice cream. )
4. friends- Zawsze działają, ^.^
https://www.youtube.com/watch?v=qgxJ3puRCEg
https://www.youtube.com/watch?v=nN7SDDc2VxY
https://www.youtube.com/watch?v=YAjC2UeSgT8
To jak wielki powrót? Chciałabym, z tego co zauważyłam wielu z Was na tym zależy jednak nie wiadomo co będzie dalej. Jak na razie mam tyle obowiązków w szkole że ciężko jest znaleźć wenę. Jednak postaram się powrócić gdyż zrozumiałam bardzo ważną rzecz. Łączy się z tym długa historia....
siądźcie przy kominku i posłuchajcie tej magicznej bajki odmieniającej moje życie no i być może też Wasze.
Mianowicie 16.04 moja kochana sister wyciagneła mnie na koncert Słonia. Poszłyśmy o 20 mimo że koncert zaczynał si eo 23 no ale do tego własnie zmierzam. To właśnie ten moment który na mnie wpłynął tak magicznie. Będąc 3 godziny przed koncertem posłuchałam supportów. W sumie każdy mi się podobał ale nie to jest ważne.... Zrozumiałam wtedy że pisząc tego bloga już dużo osiągnęłam. Mamy prawie 9 tysięcy wejść na bloga. W każdym razie tą magiczna bajkę chciałabym zakończyć tym żę odkryłam pewien zespół która może nie jest famous ani proffesional ale jednak robi to co kocha- w sumie to to chyba jest solo xD Mniejsza o to. Facet po kilkunastu poważnych operacjach postanawia pomagać ludziom. Zakłada fundację charytatywną zaprasza do wolontariatu no i tworzy swoją muzykę.
Piosenki motywujące, pocieszające, niosące radość. Jak to jedna z nich mówi ,, w życiu mam cele '' do których trzeba dążyć.
Tak więc JA nowa MARTA! zmotywowana zasiadłam i zrobiłam sobie listę celi- czy coś pomoże? Zobaczymy. Once słyszałam, że taka metoda jest bardzo motywująca. Tak więc ja poddaje się eksperymentowi i przekaże Wam wyniki. Tak a propo motywacji to bardzo dobry temat do opisania. Czy Wy tez kiedyś mieliście tak, że chcecie się nauczyć na ważny sprawdzian ale nie umiecie się zebrać tydzień wcześniej. A kiedy już macie jeden wieczór okazuje się, że oprócz jednego sprawdzianu z ( biologii) macie także sprawdzian z ( psychologii) + 3 prace maturalne a noc liczy tylko 10h? Bo ja miałam ostatnio... i jak zwykle nieprzespana noc tylko po to by się nauczyć, przychodzisz do szkoły nie wyspany i z pewnością, że mimo to i tak nadal nic nie umiecie..... Ja osobiście stwierdzam STOP!. Mam dość takiego trybu który wykańcza... no ale jak pogodzić koncert Słonia ( i Lasio Companija ) z nauką biologii... przecież nie mogę tego opuścić no i obiecałam siostrze!Tak właśnie... dlatego stwierdzam,że kilka motywatorów się przyda.
1. Ostatnio usłyszany na Modukacjach od Jakóbiaka ^.^ Stwórz pamiętnik to the future!. Opisuj tam wszystkie dreams które chcecie by się spełniły. - NIBY ma działać. Ja już zaczęłam też sie okaże ^^.
2. Motywujące muzyka- Chyba każdy jest wrażliwy na muzykę i kiedy puści dobrą nutę to nie umie opanować pozytywnych emocji. A jak człowiek szczęśliwy to i robić mu się chce. ^.^
3. Czekoladaaaaaaaaa <3 chyba jest kochanką każdego z nas. Pozytywne emocje odnoszą się do punktu 2. ( może być w wersji cold as an ice cream. )
4. friends- Zawsze działają, ^.^
https://www.youtube.com/watch?v=qgxJ3puRCEg
https://www.youtube.com/watch?v=nN7SDDc2VxY
https://www.youtube.com/watch?v=YAjC2UeSgT8
piątek, 1 stycznia 2016
After new year
Happy new year 2016!!! :)
Jak Wam minął sylwester? Balecik, domówka, spokojnie czy może szalony wypad? Ja w sumie spedziłam go aż nadto spokojnie. Bylam u chłopaka i obejrzeliśmy sobie film, wcześniej na 2h spotkałam się z przyjaciółką i udałyśmy się do Kazimierza ^^. A po za tym to o 2 poszłam spać. Jasne miałam plany super imprezy, ale sie rozpadły bo nikt nie miał wolnego domu. A jeden jedyny wolny dom zostal zajęty przez brata właściciela. Tak więc plany na super imprezę padły. Jednak my w swoim gronie robimy sobie jutro afterek ^^.
Ale dzięki temu że sylwester spędzałam spokojnie to założyłam sobie sukienkę i mogłam ładnie wyglądać:P
Postanowiłam jednak zmienić image naszego bloga gdyż, nie mam czasu pisać go w ten sposób i nie mam weny. Jeszcze nie wiem na jaką tematykę ale na pewno na jakąś jedną konkretną. Może dzięki temu też zyskam większą popularność? Piszcie co o tym myślicie a ja uciekam, bo jeszcze uczyć sie trzeba ;)
Jak Wam minął sylwester? Balecik, domówka, spokojnie czy może szalony wypad? Ja w sumie spedziłam go aż nadto spokojnie. Bylam u chłopaka i obejrzeliśmy sobie film, wcześniej na 2h spotkałam się z przyjaciółką i udałyśmy się do Kazimierza ^^. A po za tym to o 2 poszłam spać. Jasne miałam plany super imprezy, ale sie rozpadły bo nikt nie miał wolnego domu. A jeden jedyny wolny dom zostal zajęty przez brata właściciela. Tak więc plany na super imprezę padły. Jednak my w swoim gronie robimy sobie jutro afterek ^^.
Ale dzięki temu że sylwester spędzałam spokojnie to założyłam sobie sukienkę i mogłam ładnie wyglądać:P
Postanowiłam jednak zmienić image naszego bloga gdyż, nie mam czasu pisać go w ten sposób i nie mam weny. Jeszcze nie wiem na jaką tematykę ale na pewno na jakąś jedną konkretną. Może dzięki temu też zyskam większą popularność? Piszcie co o tym myślicie a ja uciekam, bo jeszcze uczyć sie trzeba ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
